DZIECI

Wyprawka. Co trzeba kupić? I czy to wszystko jest potrzebne?

Przyznaję na wstępie, że osobiście (jak pewnie większość przyszłych matek) słowo „wyprawka” wygooglowałam. Szukałam informacji co muszę kupić i mieć w domu już przed porodem, a co mieć w spakowanej do szpitala torbie. Chciałam mieć wszystko co potrzebne, żeby niczego nie zabrakło mojemu dzieciątku, kiedy już zechce wyjść na świat. Zalała mnie fala butelek, laktatorów, kosmetyków od 1 dnia życia, aż po pilniczek do paznokci w zestawie z nożyczkami. Ogłupiałam. Ogrom przedmiotów, gadżetów. Tylko komu to wszystko potrzebne? No właśnie, komu?

Oczywiście działo się to podczas pierwszej ciąży. Mamy posiadające już więcej potomków zapewne też odczuły tę różnice, że przygotowując się do narodzin drugiego, kompletowanie wyprawki przebiegło dużo spokojniej i zostało w kieszeni dużo więcej pieniędzy. Ale tu już działałyśmy z doświadczeniem w temacie. A czy Ty też musisz w wyniku braku doświadczenia wydać pieniądze na niepotrzebne rzeczy? Nie. Po prostu przeczytaj ten post do końca, bo postaram się zatrzymać trochę Twoich uciekających pieniędzy w portfelu – oczywiście Twoim 😉

Doskonale pamiętam co czułam przed urodzeniem pierwszego dziecka. To była mieszanka miłości, niepewności, radości, ekscytacji i… strachu. Bo ja przecież nic nie wiem o noworodkach, ba, ja nawet nigdy nie trzymałam takiego małego człowieka na rękach! A tu trzeba będzie wykąpać, przebrać, ubrać, obciąć pazurki, nakarmić. I to najlepiej tak, żeby niczego nie połamać i nie zagłodzić. Strach skierował moje kroki do szkoły rodzenia, która okazała się być również szkołą pielęgnacji, karmienia i co najważniejsze spokoju. Polecam każdemu z całego serca. Rozjaśniło mi się w głowie i byłam już bardziej odporna na ten cały marketing niemowlęcy, który wkłada nam do koszyka rzeczy, których wcale nie potrzebujemy. Jednak pomimo wrażenia, że do wyprawki podeszłam rozsądnie i kupiłam tylko to, co absolutnie konieczne, udało mi się nabyć kilka zbędnych przedmiotów. Napiszę więc – oczywiście z mojego punktu widzenia – jakie jest minimum wyprawkowe. Bo może trudno to sobie wyobrazić, ale po urodzeniu dziecka życie, poza Twoim domem oczywiście, będzie toczyć się jak dawniej. I sklepy otwarte będą nadal. I zawsze można będzie dokupić to, co okaże się potrzebne.

 

WYPRAWKA DLA NOWORODKA. CO PRZYDA SIĘ NA PEWNO? CO KUPIĆ PRZED PORODEM?

MOJE MINIMUM ZAKUPOWE.

1. Wózek

Nawet jeśli zamierzasz nosić dziecko w chuście na spacerach, to i tak uważam wózek za niezbędny numer jeden. U nas gondola miała mnóstwo innych zastosowań. Była łóżeczkiem na wyjazdach, przenośnym łóżkiem w domu i ogrodzie, była kołyską, była bujaczkiem, była nam po prostu niezbędna.

2. Fotelik samochodowy

Kupno bezpiecznego fotelika wymaga więcej czasu, uwagi i wiedzy, niż kupno wózka. Choć często priorytetem przyszłych rodziców staje się wózek, a fotelik tylko dodatkiem do niego (często proponowanym w zestawie 3w1), to jest to duży błąd. To nie wózek, a właśnie fotelik ma wpływ na bezpieczeństwo Twojego dziecka, a nie ma ważniejszego zadania dla rodziców niż ochrona zdrowia i życia maleństwa. Dlatego warto zacząć zgłębiać temat fotelików już kilka miesięcy przed porodem, aby nie pozwolić sprzedawcom wcisnąć kawałka plastiku, który z bezpieczeństwem ma niewiele wspólnego i nie chroni dziecka, a jedynie pieniądze rodziców przed mandatem.

3. Pieluszki jednorazowe lub wielorazowe

Wybór należy do Ciebie. Ja korzystałam tylko z jednorazowych.

4. Kocyki

Minimum dwa. Wszyscy polecają kupić gruby i cieńszy. Ja mimo, że pierwsze dziecko urodziłam latem i to już prawie 4 lata temu, a drugie zimą, to do dziś nie posiadam kocyka grubszego. Widywałam je w sklepach na półkach, a co gorsza też w sklepach w wózkach, gdzie okrywały niemowlęta tak, jakby pod nimi leżały całkiem nagusieńkie. Zraził mnie widok przegrzewanych niemowlaków, więc latem nie mam kocyka pod wózkiem, wiosną i jesienią jeden kocyk okrywa dziecko, a drugi pod wózkiem. Zimą albo dwa na dziecku, jeden pod,albo trzy… Wszystko zależy od temperatury, a ja mogę te kocyki nakładać i ściągać w zależności od potrzeb. Dlatego gruby kocyk nie jest potrzebny nawet zimą. Oczywiście moim zdaniem. A we wspomnianym sklepie ściągam wszystkie! I czapeczkę też… i rozpinam chociaż kurteczkę 😉

5. Pieluszki tetrowe, flanelowe lub bambusowe

Wystarczy ok. 5 szt. tetrowych i 2-3 flanelowe. Oczywiście zależy od częstości prania i ulewania dziecka. Pamiętaj- zawsze możesz dokupić, jeśli stwierdzisz, że jednak potrzebujesz więcej.

6. Wanienka lub wiaderko do kąpieli

Korzystałam z wanienki. Jeśli masz w domu wannę, a jeszcze lepiej głęboki brodzik z dobrym dojściem, to możesz obejść się bez wanienki lub wiaderka. Wiem jednak, że pierwsze kąpiele są stresujące, kruchość dziecka sprawia, że czujemy się niepewnie, dlatego nie wyobrażam sobie, żebym mogła pierwsze dziecko włożyć do dużej wanny. W płytkiej kałuży po niezbyt ulewnym deszczu jest więcej wody, niż nalaliśmy do wanienki kąpiąc pierworodną córkę po raz pierwszy. Także wanienka nie jest konieczna, ale pewnie się przyda 😉

7. Ręcznik z kapturkiem

A najlepiej dwa. Jednak czasem zdarza się jakieś siusiu (oby tylko) zaraz po wyjściu z wody. Choć można poradzić sobie i z jednym, bo niemowlaka można wytrzeć też ręcznikiem bez kapturka, jakby co. Tak mnie olśniło dopiero przy drugim dziecku 😉

8. Płyn do kąpieli lub mydło

Ja używałam początkowo emolientów, choć nie jest to koniecznością. Jeśli dziecko nie będzie miało mocno suchej skóry wystarczy zwykłe mydełko dla niemowląt. Im mniej składników chemicznych w produktach, tym lepiej dla skóry dziecka.

9. Chusteczki nawilżane lub płatki kosmetyczne

Przy obu córkach w domu stosowałam do przemywania wodę i płatkiem kosmetycznym osuszałam. Na wyjścia oczywiście chusteczki nawilżane, których nie lubię, bo ile chemii musi być w czymś, co pozostaje wilgotne w paczce przez dłuuugi czas? Cudów nie ma. Dlatego rączki i buzie tylko wodą!

10. Maść ochronna na pupę

Mam na myśli coś, co natłuści skórę pod pieluszką i stworzy barierę przed wnikaniem wilgoci z pieluchy w skórę dziecka. Ja stosowałam Linomag maść, bo ma prosty skład, a im mniej chemii tym lepiej, tej zasady się trzymam. Początkowo smarowałam po każdej zmianie pieluszki, bo skóra była sucha. Ale później, gdy pupa wyglądała ładnie, zdecydowanie rzadziej, np. tylko po kąpieli. Trzeba po prostu obserwować i reagować. Nie kupuj na zapas specyfików leczniczych, za które uważam wszystkie, których skład wykracza poza substancje nawilżające, bo może Twoje dziecko nie będzie miało nigdy odparzenia. W razie czego, zawsze do apteki zdążysz, a wcześniej warto spróbować posypać pupę mąką ziemniaczaną. Być może w ogóle nie trzeba będzie odwiedzać apteki.

11. Nożyczki do paznokci

Przydatne bardzo, bo te małe pazurki dość szybko rosną i potrafią się mocno wbijać w skórę matki. Do szpitalnej torby nie pakuj, bo obciąć najlepiej dopiero w domu, ze względu na zarazki szpitalne.

12. Łóżeczko

Nie wszyscy potrzebują, bo do spania noworodka wybierają kołyski, kosze, wózek lub własne łóżko. Ja jednak tradycyjnie od początku odkładałam dzieci do łóżeczka, także na mojej liście rzeczy, które przydadzą się na pewno, jest łóżeczko.

13. Ubranka

To jasna sprawa. Każdy kupuje ile chce. Jednak warto pamiętać, że dziecko w pierwszym półroczu rośnie bardzo szybko i zdarzyło mi się wiele rzeczy nie zdążyć założyć. A dobrze wiem, jak łatwo dla tych maleńkich ubranek stracić głowę. Także polecam kupić po kilka sztuk i dokupować według bieżących potrzeb, a nie na zapas. Wiem, wiem – łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

I to już wszystkie rzeczy, które według mnie przydadzą się na pewno. A może lepiej – które mi przydały się na pewno. Resztę najlepiej kupować wtedy, kiedy zajdzie taka potrzeba.

WYPRAWKA. CO MOŻE SIĘ JESZCZE PRZYDAĆ?

 1. Sól fizjologiczna

Do przemywania oczu. Zwłaszcza, kiedy łzawią lub ropieją.

2. Gaziki jałowe

Do przemywania oczu.

3. Pałeczki higieniczne

Raz na jakiś czas przemywamy tylko i wyłącznie zagłębienia małżowiny usznej. Ja używałam pałeczek też do delikatnego osuszania kikuta pępowiny, jeśli zmoczył się podczas kąpieli.

4. Preparat do dezynfekcji kikuta pępowiny

Różne szkoły, różnie mówią, dezynfekować codziennie, nie dezynfekować wcale lub tylko, kiedy się zamoczy. Przy każdej córce położne radziły mi inaczej. Zalecenia się zmieniają. Wiem, że taki preparat nie jest niezbędny, a jest dość drogi.

5. Szczotka do włosów

Nawet jeśli dziecko urodzi się prawie łyse, to dermatolodzy zalecają czesanie główki, bo stymuluje to wzrost włosów. Przyznam, że jakoś o tym czesaniu zapominałam, bo moje dzieci bujnymi włosami obdarzone nie były (delikatnie mówiąc), ale starszej jakoś rosną powolutku.. Może czesałam zbyt rzadko…?

6. Gruszka, aspirator do nosa – frida, Katarek

Nie wszystkie niemowlęta mają katar, więc nie jest koniecznością posiadanie którejkolwiek z wymienionych rzeczy. Jednak, gdy już ten katar się pojawi, to są według mnie bardzo przydatne. Przy pierwszej córce miałam fridę i byłam zadowolona, gdy pojawiła się potrzeba jej użycia. Z drugą córką bardzo szybko przekonałam się, że frida nie wystarczy i sięgnęłam po Katarek – tak, to co się podłącza do odkurzacza. I jestem mega zadowolona, bo katary były ogromne i łatwiej było córce i nam przez nie przejść. Gruszkę też miałam, ale albo jakąś niedobrą, albo ja nie umiałam..

7. Poduszka do karmienia

Taki rogal. Dla mnie okazał się bardzo pomocny podczas karmienia przez kilka pierwszych miesięcy, kiedy dziecko jest malutkie i trzeba je trzymać wysoko, żeby dosięgało piersi. Dzięki poduszce karmienie było dla mnie bardziej wygodne, ponieważ nigdy nie karmiłam na leżąco, nawet nocą siadałam z dziećmi, a poduszka była mi pomocna zwłaszcza wtedy. Nie każdej mamie się przyda, więc warto kupić dopiero, jeśli zauważysz, że przydałoby się coś, na czym dzidziuś mógłby oprzeć swoje bioderko podczas jedzenia.

8. Podkłady do przewijania

Przydadzą się zwłaszcza na początku, bo siku (i nie tylko) czasem zaskakuje w nieodpowiednich momentach. Podkłady uchronią przed zalaniem to, na czym leży noworodek. Im starsze dziecko i większa Twoja wprawa przydają się coraz mniej, ale na wyjścia warto mieć w torbie, choć oczywiście nie jest to konieczne.

9. Torba zaczepiana na wózek

Dla mnie mega przydatna, zwłaszcza przez pierwsze pół roku. Wkładam wszystko co ewentualnie może się przydać (pampersy, ubranka na zmianę, pieluszkę, mokre chusteczki, smoczek, i wiele innych „przydasiów”) i nic mnie nie zaskoczy! Często jest w zestawie z wózkiem, więc trzeba dokupić osobno jedynie wtedy, gdy się chce jakąś przepiękną, cudowną, upatrzoną.

 

CO KUPIŁAM NIEPOTRZEBNIE:

1.Rożek

W ogóle nieprzydatny zwłaszcza, gdy rodzisz latem (choć do porodu zimą też nie miałam). Latem w szpitalu jest zbyt gorąco, żeby dziecko miało leżeć w takim rożku, trzymać w nim dziecko jest – jak dla mnie – niebezpiecznie, bo nie czuje się dziecka i łatwo się może wyślizgnąć. Więc nie widzę potrzeby posiadania tego gadżetu – choć przyznam, że wzory są boskie.

2. Maść na brodawki

Założyłam, że karmienie musi boleć i początki muszą być trudne (problem popękanych brodawek wystąpił w rodzinie, stąd chyba mój strach). Jednak pomyliłam się. Nie musi być tak źle, żadnych pęknięć nigdy nie miałam. A maść do kosza (7 g = ok.30zł).

2. Krem przeciwsłoneczny

Niektórzy pediatrzy mówią, żeby nie stosować u noworodków nic, a inni, że można z filtrem mineralnym. Noworodków i niemowląt w ogóle nie powinno się wystawiać na słońce. Zawsze w wózku parasolka. I nie spacerować od 11 do 15 w upały. Kupiłam krem, posmarowałam kilka razy. Krem z filtrem mineralnym pozostawia widoczny biały film na skórze. Wydawało mi się, że zapycha skórę noworodka, więc nie smarowałam buzi. Unikałam słońca. Krem prawie cały do kosza ok. 30 zł.

3.  Rękawiczki niedrapki

Niepotrzebne, ponieważ dziecko od pierwszych chwil życia poznaje świat przez dotyk, a jego bardzo miękkie pazurki nie są w stanie mocno zadrapać. Jeśli nawet dziecko się drapnie, to niegroźnie i delikatny znak znika dość szybko.

4. Czapeczki

Gdy rodziłam w czerwcu okazały się w ogóle niepotrzebne, bo było upalnie. Założyłam dosłownie kilka razy, jak wracaliśmy ze szpitala i na spacer jak było wietrznie. Latem naprawdę czapeczki są zbyteczne, nawet świeżo po urodzeniu, w szpitalu nie założyłam czapeczki. Także latem wystarczą dwie, a ja miałam ich chyba z 6 w malutkim rozmiarze, a główka też szybko rośnie.

5. Maść na odparzenia

Moja pierwsza córka przez pierwsze miesiące nie miała nawet najmniejszej okazji do zastosowania tej maści, bo skóra pod pieluszką była ok. Raz, dosłownie raz, miała małe odparzenie, jakoś po pół roku. Skorą już miałam maść, to użyłam. Jednak gdybym jej nie miała, może by się udało przywrócić pupie zdrowie naturalnymi metodami… Gdyby nie ten jeden przypadek, cała maść poszłaby do kosza (a tak poszła prawie cała ;).

6. Laktator

Kupiony już po porodzie z zalecenia pediatry, gdy wspomniałam o zapaleniu piersi. Poleciałam i kupiłam. Użyłam dwa razy. Położna zdecydowanie zakazała używania i poradziła naturalną regulację pokarmu. Myślę, że miała rację i wszystko się dobrze skończyło. A laktator leży gdzieś w szafie. Kolejne pieniądze w błoto.

7. Butelka

W prawdzie ją dostałam jeszcze przed pierwszym porodem, ale nie wiem czy sama też bym nie kupiła, tak na wszelki wypadek. Ale w sumie po co ta butelka? Bo wszędzie ich pełno, bo się wydaje, że dziecko coś kiedyś z tej butelki wypije. Niekoniecznie. Moja druga córka do 12 miesiąca życia nie skorzystała z butelki. Wodę piję od 7 miesiąca z kubeczka ze słomką. Tuż przed roczkiem raz mąż podał jej mleko z butelki do snu, gdy mnie nie było (miałam jeszcze nieużywaną po pierwszym dziecku, bo gdybym nie miała wypiłaby to mleko z kubeczka).  Także nie kupuj butelek na zapas. Będzie potrzeba to kupisz, bo i tak smoczek w butelce dopasowuje się do wieku dziecka.

8. Ubranka – za dużo małych rozmiarów

Zdecydowanie zbyt dużo w najmniejszym rozmiarze. Dwa tygodnie później już były za małe i nie zdążyliśmy założyć wszystkiego. Serio. Takie mega tempo rośnięcia może dotyczyć też Twojego maluszka, więc lepiej kupić minimum i dokupić w razie potrzeby.

PODSUMOWANIE: CZEGO NIE MOŻE ZABRAKNĄĆ W WYPRAWCE NOWORODKA?

Po narodzinach Twoje dziecko będzie mogło OBEJŚĆ SIĘ BEZ KAŻDEJ RZECZY, którą wymieniłam w tym poście, nawet na pierwszej liście. Możesz śmiało zapomnieć kupić czegoś niby „ważnego”. Wyluzuj się. NIE OBEJDZIE SIĘ natomiast BEZ TWOJEJ MIŁOŚCI, CIEPŁA, DOTYKU, GŁOSU, czegoś, czego nie kupisz biegając po sklepach. Twoje dziecko najbardziej potrzebuje CIEBIE!!! I o tym nie zapomnij.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.