DZIECI

Rok i jeszcze nie chodzi? I podobne bzdury. Poradnik przetrwania młodej mamy wśród „dobrych rad”.

 Na ulicy, w sklepie, w autobusie, na przystanku, w kolejce do lekarza, w zasadzie wszędzie możemy spotkać kogoś, często nawet obcą osobę, która z głębi swojego dobrego serca i kierowana troską o życie i zdrowie nasze dziecka nagle postanawia do nas przemówić… Brzmi znajomo?

  1. Skończyła rok i jeszcze nie chodzi? Trzeba ćwiczyć, prowadzać za ręce, a w ogóle to w chodziku szybciej by się nauczyła. I koniecznie kup sztywne buty, to będzie jej łatwiej.
  2. Ma ponad rok i jeszcze karmisz? Przecież to już bez wartości, sama woda.
  3. Ponad rok i jeszcze nie jadła czekolady? Biedne dziecko wrednej matki. Przecież w tym wieku już wszystko może jeść.
  4. Smoczek w tym wieku? Zwariowałaś? Pomyśl o zębach.
  5. Pije wodę z butelki ze smoczkiem? Nie słyszałaś, że najlepsze są kubeczki ze słomką?!
  6. Nie za lekko ją ubrałaś? Gdzie czapeczka?
  7. Rozbierz ją, bo się zapoci. Gdzie na długi rękawek w taki ciepły dzień..
  8. Marudzi, bo pewnie głodna. Kiedy jadła?
  9. Powinna już mówić pierwsze słowa.
  10. Nie bierz dziecka do swojego łóżka, bo nigdy nie nauczy się spać samo.
  11. I setki podobnych o zgrozo – PORAD! Dnia i nocy nie wystarczyłoby na spisanie tego, co usłyszałam przez ponad 4 lata macierzyństwa.

SPOSÓB NA „DOBRE RADY”?

Jeśli słyszysz podobne porady i uwagi to jest na nie tylko jeden sposób – OLEWANIE, czyli wpuszczasz jednym uchem, a wypuszczasz drugim. Ewentualnie jeśli dany temat Cie zainteresuje, albo o czymś nie słyszałaś, nie znałaś, zawsze można porozmawiać, rzeczywiście może czyjeś pomysły są dobre. Nie chodzi o to, żeby obrażać się każdym słowem, jakie ktoś wypowie na temat naszego dziecka, absolutnie. Rozmowy matek bywają inspirujące i można w ten sposób poszerzyć swoje horyzonty w jakiejś kwestii dotyczącej dzieci. Sama nie raz z tego korzystałam, że ktoś mi o czymś powiedział, a ja sama zweryfikowałam temat, przemyślałam i w efekcie skorzystałam z danej porady. Zdecydowaną większość jednak olewam, bo często pojawiające się w kółko porady zdążyłam już przerobić przez swój mózg, choć niektórym wydaje się chyba, że go nie posiadam 😉 I metodę olewania polecam jednak najbardziej!

CZY DAWAĆ INNYM MATKOM RADY?

Jedno jest pewne : nie lubię (jak pewnie większość ludzi), kiedy ktoś mi sam „rzuca” poradami, gdy wcale o nie nie proszę. Sama także nie wypowiadam się na tematy dotyczące czyjegoś dziecka, jeśli druga mama o nic nie pyta. Każda matka ma prawo robić jak uważa, byleby nieświadomie nie krzywdziła dziecka, bo wtedy powinniśmy delikatnie napomknąć na dany temat, bo możliwe, że po prostu nie wie, że np. nosidełka „wisiadełka” szkodzą dziecku, a być może zaufała w tej kwestii „specjalistom” ze sklepu z artykułami dziecięcymi. Ważne, żeby robić to jednak w sposób taktowny, bez nacisku i tonu wyższości, bo nie ma nic gorszego, niż ton świadczący o tym, że jestem jakby gorszą matką od tej, która „wie lepiej” i właśnie mi radzi. Nie ma na świecie matki, która wie wszystko o dzieciach. Każda z nas ciągle się uczy, nawet ta, która swoje dzieci ma już dorosłe, a nawet niechby miała ich dziesięcioro. Staż macierzyński i liczba posiadanych dzieci nie dają prawa do pouczania innych matek. Oczywiście inna sprawa, jeśli ktoś pyta o zdanie na jakiś temat. Ale to zasady uniwersalne w każdej sferze życia, nie tylko odnośnie dzieci.

NIE DAJ SIĘ MŁODA MAMUSIU!

Ufaj swojej intuicji i mądrości, sama poszerzaj wiedzę w tematach dotyczących Twoich dzieci, bo nikt inny nie zna Twojego dziecka tak dobrze jak Ty. To Ty wiesz co jest dla niego najlepsze, nawet jeśli czujesz się zagubiona i wydaje Ci się, że nie wiesz co robić. Zaufaj sobie, swojej wiedzy (bądź umiejętności jej zdobywania, bo dostęp do wiedzy o dzieciach mamy dużo łatwiejszy niż nasze mamy i babcie), wyluzuj się troszkę, a za „dobre rady” grzecznie podziękuj, bo nie wnoszą nic oprócz Twojego niepokoju i niepotrzebnych wątpliwości we własne, matczyne kompetencje. Nie daj się i rób tak, jak podpowiada Ci serce, bo wszystkie wiemy, że jesteś najlepszą matką dla swojego dziecka! Ty też o tym pamiętaj! I kiedy znów usłyszysz „dobra radę”, uśmiechnij się tylko i rób swoje, bo przecież wiesz co robisz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.